poniedziałek, 5 maja 2014

Resztki i Żona idealna


Obie książki z biblioteki wypożyczył mi mąż. Sugestywne tytuły, prawda? 


Pierwsza to Resztki Toma McCarthy'ego. Dla mnie totalnie niezrozumiałe. Męczyłam się mocno czytając, choć było kilka ciekawych momentów. Jednak całość była dla mnie za trudna, idea odtwarzania rzeczywistości, by stać się autentycznym cały czas do mnie nie trafia. Trochę zawstydza mnie mój brak zachwytu nad tą pozycją, gdyż na okładce widnieje opinia Zadie Smith: "Jedna z najlepszych angielskich powieści ostatniej dekady".  Cóż, ja i Zadie możemy mieć w końcu różny gust.




Druga książka jest z gatunku przeczytać i zapomnieć. Co też uczyniłam:) Na poważnie, czyta się ją nawet dobrze, ale jest uproszczona, trąci banałem nawet przy wychodzeniu poza schemat, czyli standard czytadła. Ale literówki i tak mnie drażnią.