środa, 5 marca 2014

Do utraty tchu, Anne Sward

Nie podoba mi się okładka wskazująca na romansidło wyższych lotów. Nie podoba mi się zarys fabuły na ostatniej stronie okładki. Nie podoba mi się przekombinowanie - czasem ciężko odgadnąć, o kim właściwie autorka pisze i w którym momencie życia bohaterki jesteśmy.

Ale historia mi się podoba. Jest dokładnie taka, jak życie. Bolesna, mocna, piękna, obezwładniająca. Zaraz, zaraz, taka jest miłość. I ta bohaterów książki, i ta w życiu.

Bardzo lubię takie powieści. Gdy ją czytałam, wręcz zaciskałam pięści, by Lo coś zrobiła lub czegoś nie zrobiła. Naprawdę ją przeżyłam.

A przyniósł mi ją z biblioteki mąż, do którego w pewnym momencie lektury, powiedziałam Lucas...