wtorek, 28 stycznia 2014

Szopka, Zośka Papużanka

Wszystko w tej książce przyciąga - okładka (na niej domek z klocków lego pozbijanych za pomocą gwoździ), imię i nazwisko autorki (tak dźwięczne, jakby było kontynuacją tytułu) czy wreszcie fotografia autorki patrzącej prosto w obiektyw (ujęcie jej twarzy zapamiętam na długo).
A potem wszystko w treści odpycha. W jednej trzeciej miałam dosyć czytania, bo ileż można czytać okropności. W połowie książki wahałam się, czy w ogóle czytać ją dalej, bo ileż jeszcze można pokazać złych relacji, złej komunikacji, przykrości, nieudolności, jadu, mściwości...
Na szczęście pomiędzy tym wszystkim pojawiał się śmiech. I zachwyt nad językiem, bo Papużanka pisze rewelacyjnie. A śmiech to głównie jednak z siebie, bo w książce mamy taki przegląd i katalog wad, że każdy bez trudu znajdzie coś dla siebie. Mój ulubiony fragment to "świątynia kotleta", niemożność oglądania skoków, niedziela. Brzmi znajomo?
Krótko mówiąc - warto przeczytać, bo to takie nasze, polskie, rodzinne. I przypominać sobie w momentach, w których wychodzi z nas zołzowatość/kołtuństwo/chamstwo. Że może nam tak zostać. I co wtedy.


niedziela, 19 stycznia 2014

Krawcowa z Madrytu, Maria Duenas

Proza typowo kobieca, ale nie z gatunku tych najbardziej trywialnych. Nieprawdopodobna historia młodej dziewczyny, która w okresie przed i w trakcie II wojny światowej przechodzi przemiany - ze szwaczki mającej poślubić urzędnika w kochankę biznesmena z wyższych sfer; z kobiety, która do tej pory była jedynie dodatkiem do mężczyzny - w kobietę silną i niezależną; z krawcowej ubierającej śmietankę towarzyską w szpiega.
Historię dobrze się czyta, choć wszystko to jest gładkie, dobrze skrojone i nawet jak straszne, to mało straszne. Okropieństwa wojny są zamknięte w może trzech zdaniach. Przypuszczam, że wciągnęło mnie dlatego, że bohaterka walczy z nazistami, a ja lektur o takim właśnie temacie naczytałam się w swoim życiu dużo. I choć autorka zamyka wszystkie zagrożenia ze strony nazistów wobec wykrytego szpiega w słowie "zlikwidować", to moja wyobraźnia i wiedza podpowiadają dużo więcej.
Nie wiem jedynie skąd moja sympatia do głównej bohaterki. Bo to dziewczyna tak bardzo poprawna, idealna, roztropna, powściągliwa i pełna zalet, że aż nierealna. Może ze współczucia? A może z sympatii dla kobiet, które potrafią szyć i którym tej umiejętności zazdroszczę?
I tylko objętość tej książki była dla mnie problemem. Trudno się trzyma taką cegłę jedną ręką, gdy się czyta na leżąco karmiąc. I ta okładka, jednoznacznie kwalifikująca do "prozy kobiecej".