Nie podoba mi się okładka wskazująca na romansidło wyższych lotów. Nie podoba mi się zarys fabuły na ostatniej stronie okładki. Nie podoba mi się przekombinowanie - czasem ciężko odgadnąć, o kim właściwie autorka pisze i w którym momencie życia bohaterki jesteśmy.
Ale historia mi się podoba. Jest dokładnie taka, jak życie. Bolesna, mocna, piękna, obezwładniająca. Zaraz, zaraz, taka jest miłość. I ta bohaterów książki, i ta w życiu.
Bardzo lubię takie powieści. Gdy ją czytałam, wręcz zaciskałam pięści, by Lo coś zrobiła lub czegoś nie zrobiła. Naprawdę ją przeżyłam.
A przyniósł mi ją z biblioteki mąż, do którego w pewnym momencie lektury, powiedziałam Lucas...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz