niedziela, 19 stycznia 2014

Krawcowa z Madrytu, Maria Duenas

Proza typowo kobieca, ale nie z gatunku tych najbardziej trywialnych. Nieprawdopodobna historia młodej dziewczyny, która w okresie przed i w trakcie II wojny światowej przechodzi przemiany - ze szwaczki mającej poślubić urzędnika w kochankę biznesmena z wyższych sfer; z kobiety, która do tej pory była jedynie dodatkiem do mężczyzny - w kobietę silną i niezależną; z krawcowej ubierającej śmietankę towarzyską w szpiega.
Historię dobrze się czyta, choć wszystko to jest gładkie, dobrze skrojone i nawet jak straszne, to mało straszne. Okropieństwa wojny są zamknięte w może trzech zdaniach. Przypuszczam, że wciągnęło mnie dlatego, że bohaterka walczy z nazistami, a ja lektur o takim właśnie temacie naczytałam się w swoim życiu dużo. I choć autorka zamyka wszystkie zagrożenia ze strony nazistów wobec wykrytego szpiega w słowie "zlikwidować", to moja wyobraźnia i wiedza podpowiadają dużo więcej.
Nie wiem jedynie skąd moja sympatia do głównej bohaterki. Bo to dziewczyna tak bardzo poprawna, idealna, roztropna, powściągliwa i pełna zalet, że aż nierealna. Może ze współczucia? A może z sympatii dla kobiet, które potrafią szyć i którym tej umiejętności zazdroszczę?
I tylko objętość tej książki była dla mnie problemem. Trudno się trzyma taką cegłę jedną ręką, gdy się czyta na leżąco karmiąc. I ta okładka, jednoznacznie kwalifikująca do "prozy kobiecej".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz