czwartek, 24 kwietnia 2014

Kilka dni z życia Alice, Liane Moriarty

Bardzo dobry pomysł na książkę. Prawie 40-letnia kobieta upada na siłowni i doznaje amnezji. Nie pamięta, bagatela, ostatnich 10 lat swojego życia. Po upadku budzi się przekonana, że jest młodą, radosną, oczekującą pierwszego dziecka i żyjącą w szczęśliwym małżeństwie kobietą. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że przez 10 lat stała się zgorzkniałą i jędzowatą żoną, matką trójki dzieci, materialistką oraz fatalną siostrą i przyjaciółką.  
Tytułowe kilka dni z życia Alice spędzi na próbie zrozumienia, co się stało z nią samą w czasie, którego nie pamięta. I choć rzeczywiście dowiadujemy się o wydarzeniach, które mogły spowodować u Alice silny wstrząs czy załamanie, to przede wszystkim zaszkodziła jej proza życia. Jak każdemu z nas. I to jest właśnie siła tej książki - nie sposób powstrzymać się przed fantazjami pt. co by było gdybym, to ja zapomniała ostatnie dziesięć lat? Czy jeszcze siebie pamiętamy tak młodymi? Kim byliśmy, co myśleliśmy, czego chcieliśmy? Jak daleko odeszliśmy od swoich ideałów?
Słabą stroną książki jest motyw odzyskiwania pamięci i konfrontacji dwóch skrajnych osobowości. Nie wypada to przekonująco. I są działające mi na nerwy literówki (gdzie jest korektor?!). Natomiast wątek o siostrze Alice - mającej problemy z donoszeniem ciąży Elisabeth - jest tak dobrze napisaną historią, że w zupełności można by na nim oprzeć osobną książkę. Jest też przy tym boleśnie autentyczny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz