piątek, 18 kwietnia 2014

Pensjonat Miramar, Nadżib Mahfuz

Wspaniałe. Podchodziłam jak do jeża, bo egipskie realia to dla mnie jak egipskie ciemności, ale przeczytałam wstęp i miałam nadzieję, że dam radę. Pierwsze strony nie były łatwe i przyznaję, że chciałam książkę odłożyć. Ale cały czas o niej myślałam. I nie mogłam się doczekać kolejnego karmienia/usypiania, by móc swobodnie zasiąść na kanapie i przeczytać kilka stron.


Złapałam się na tym, że tęsknię za atmosferą tej książki. Nie wiem, co ją tworzy, bo na raczej nie smutna historia opowiedziana na kilka głosów. Postacie? Być może. Język? Na pewno. Czytając ją miałam wrażenie, że przenoszę się do innego świata, gdzie ludzie mówią i myślą inaczej. I z tego powodu warto ją przeczytać. Pewnie nie zrozumiałam symbolicznej refleksji nad losami Egiptu, niemniej jednak byłam z tymi ludźmi w pensjonacie Miramar w Aleksandrii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz